czwartek, 25 maja 2017

Nowa rzecz

Ohayo!
Wiem, że to blog serwujący yaoi, ale zapewne zauważyliście, że jest tutaj też taka zakładeczka jak "KnB x Postać", no to już za momencik będziecie mogli sobie przeczytać pierwszy z nich. Enjoy!



Czytelnik x Midorima


Midormina Shintaro.
Lat 18.
195 centymetrów wzrostu.
79 kilogramów wagi.
Znak zodiaki – rak.
Grupa krwi – B.
Wiedziałam o nim wszystko – śmiało można mnie okrzyknąć stalkerem. Znałam jego nawyki, wiedziałam, że uwielbia fasolową zupę i nie cierpi kotów (trochę szkoda, bo ja je kocham). Wiedziałam też, że to beznadziejny przypadek tsundere, tak bardzo beznadziejny, że rodzice postanowili znaleźć mu żonę (mimo tego, że ma dopiero osiemnaście lat! W ogólne nie dają mi szans!).
Mimo tak beznadziejnego przypadku postanowiłam działać i zagrać o uczucia mojej obsesyjnej miłości, a wszystko przez te niespodziewane zaręczyny.
No cóż, nie miałam wyjścia, jeżeli pewnego dnia chciałam zostać panią Midorima. Czego to nie robi się z miłości?
-Midorima-senpai! – zawołałam za nim. Wracał akurat z treningu koszykówki.
-Tak, nanodayo? – Odwrócił się i spojrzał na mnie.
-Ja… uhm… Ja jestem w tobie zakochana – oznajmiłam.
-Aha…
-Dlatego mam propozycję. Jeżeli wygram z tobą w szkolnym konkursie biologicznym jutro, to pójdziesz ze mną na randkę.
-Nanodayo – mruknął, poprawiając okulary. – Masz marne szanse.
-Nie lekceważ mnie, Midorima Shinato! Jeżeli wygram, jesteś mój!
-Skoro i tak nie masz szans, to mi nie szkodzi. Dobrze, jeśli wygrasz, mogę nawet się z tobą ożenić.
-Trzymam cię za słowo.
Wzruszył tylko ramionami, a potem odszedł bez słowa, zostawiając mnie samą z moją bezkresną głupotą.
Jak ja mogłam go wyzwać do takiego zakładu? Chyba już prędzej pokonałabym go w kosza, niż w konkursie z biologii. Przecież był najlepszym uczniem… Z drugiej strony przygotowywałam się do tego konkursu pół roku! Nie poddam się i pokonam Midorimę Shintaro!

Kolejnego dnia przyglądałam się wynikom z niedowierzaniem. Byłam zdecydowanie nad Midorimą, a to oznaczało…
Midorima Shintaro będzie moim mężem!
A, no i to że musiałam być geniuszem. Test był tak niepoprawnie trudny, że większość czasu spędziłam łapiąc się za głowę.
Musiałam go znaleźć i to natychmiast. Tylko co on teraz robił… Teraz pewnie miał lekcję biologii (o ironio!), o ile nie pomyliłam jego planu lekcji.
Cała w skowronkach pobiegłam do klasy Midorimy i wpadłam do niej z prawdziwym rozmachem. Mój zielonowłosy ideał podniósł wzrok i spojrzał na mnie.
-Nanodayo, to ty?
-Wygrałam! – zawołałam.
-I?
-Pokonałam cię, Midorima Shintaro, a to znaczy, że wygrałam zakład.
-Racja. – Wstał od swojej ławki. – Takao, powiedz Akira-sensei, że musiałem pilnie wyjść – dodał w stronę kolegi. Potem podszedł do mnie, chwycił za dłoń i wyciągnął mnie z klasy.
-He, Midorima-senpai, gdzie idziemy?
-Do szpitala?
-Jesteś chory?
-Nie. Tam pracują moi rodzice.
-Po co do nich idziemy?
-Powinnaś ich poznać, skoro mamy wziąć ślub.
-He?! Ale… To znaczy, że mnie kochasz?
-W najmniejszym stopniu, ale jestem człowiekiem honorowym.
Zatrzymałam się, a Midorima nawet nie zwrócił na to uwagi, więc lekko nim szarpnęło.
-Co ty robisz, nanodayo?
-Chcę, żebyś coś do mnie czuł – oznajmiłam. – Nie chcę do niczego zmuszać, a po prostu mieć szansę, a twoje durne narzeczeństwo mi to uniemożliwia.
Poprawił okulary i mruknął „nanodayo”.
-Ile masz lat?
-Szesnaście.
-No to masz jeszcze dwa lata, żeby przekonać mnie do małżeństwa, ale jeżeli nie pójdziemy do moich rodziców, to Mori-san będzie moją żoną i nie będziesz mieć swojej szansy.
Wypuściłam powietrze z płuc i tym razem to ja pociągnęłam Midorimę za rękę.

Szczerze powiedziawszy w szpitalu omal nie zemdlałam, gdy szliśmy do jego rodziców – którzy specjalnie zgodzili się przyjąć nas w swoim gabinecie. Wydawali się naprawdę miłymi ludźmi, szczególnie jego matka, która ewidentnie była typem deredere.
-Shin-chan, coś się stało? – spytała.
-Tak – oznajmił z powagą. – Nie zostanę mężem Mori-san.
-Co? Dlaczego? – mruknął jego ojciec i poprawił okulary. To chyba jakiś rodzinny gest.
-Ponieważ to z nią się ożenię – powiedział i wskazał na mnie dłonią. – Nie mam zamiaru być z Mori-san, skoro mam dziewczynę.
-Ha, mówiłam ci, że on nie jest gejem! – zawołała pani Midorima, a potem mnie przytuliła.
-G-gejem, nanodayo? – parsknął Shinatro. – No naprawdę… Czy zwariowaliście na starość?
-Midorima-senpai, nie powinieneś tak odzywać się do rodziców – upomniałam go cicho, wyrywając się z objęć jego matki. – Przecież chcieli dobrze.
Chłopak ściągnął brwi i wbił we mnie swój wzrok.
-Uznają mnie za geja, więc szukają mi żony?
-Mori-san jest lesbijką, ale potrzebuje męża, więc pomyśleliśmy, że…
-Starczy – przerwał swojej matce. – Wystarczy, nim doszczętnie utracę wiarę w ludzkość. – Pokręcił głową, a potem chwycił moją dłoń i wyciągnął mnie z gabinetu.
Miałam dwa lata, żeby go w sobie rozkochać i miałam zamiar tego dokonać. O wiele bardziej martwiło mnie to, że w końcu to ja będę musiała go przedstawić mojej rodzinie. Przecież tata go zamorduje!
-Etto… Midorima-senpai?
-Hm?
-Co powiesz na randkę jutro?
Skinął głową.
-Ale dopiero po treningu. Nie mogę ich opuszczać.
-Tak, wiem. Oczywiście. Dziękuję, Midorima-senpai.

W odpowiedzi wzruszył tylko ramionami.

czwartek, 18 maja 2017

WIELKI POWRÓT

Witajcie po maturach - a to znaczy, że wracamy z Kurosiem i to regularnie! Teraz zapraszam Was na kolejny rozdział Zapachu Wanilii, który możecie znaleźć tutaj.


sobota, 22 kwietnia 2017

Chwilowe Zawieszenie

Wybaczcie, że tyle czasu nic nie wstawiamy, ale jesteśmy dosłownie dwa kroki przed maturami, więc cała wena odeszła, dlatego po 15 maja blog wróci z pełną parą! A ci z was, którzy chcą poczytać coś naszego to zapraszamy jeszcze tutaj: KLIK lub tutaj: KLIK

Gdyby ktoś był ciekaw o czym to opowiadanie jest to wstawiam link do trailera:

wtorek, 7 lutego 2017

Kuroko użycza depresji




Wybaczcie, że rozdział nie dość, że z opóźnieniem to jeszcze krótki, ale wygląda na to, że udzielił mi się nastrój Kuroko i oboje użalamy się nad losem Akashiego. Niby moja wina, bo morduje ulubionych bohaterów (tak, Akashi to taki mój promyk w tym opo), ale postaci się mnie nie słuchają. No to co ja mogę... Poza tym posiałam rozpiskę rozdziałów i nie pamiętam, co ma być w kolejnych rozdziałach. Chyba czas na porządki ;_; No, w takim razie ja was zostawiam z nowym rozdziałem tutaj, a sama tymczasem idę na poszukiwania.

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Marry Christmas

Z okazji Bożego Narodzenia (oraz urodzin Re i rozpoczęcia święta Jul, które też powinny mieć jakoś teraz miejsce) chcemy Wam życzyć wszystkiego najlepszego! Dobrych ocen, podwyżek w pracy, sukcesów w życiu osobistym i jak najwięcej dobrych yaoiców. Niezależnie od tego, czy i w co wierzycie, liczymy na to, że nachodzący rok będzie obfitował w dobre zdarzenia i szczęście.


A poniżej wklejam wam linka ze Świętami Kiseki no Sedai, a dokładnie pierwszej Gwiazdki ekipy z Zapachu Wanilii.




poniedziałek, 12 grudnia 2016

Akashi ze Zmierzchu



Tak, dobrze się domyślacie. Oto Kuroko i Wampiry! Zobaczcie jak Akashi wywiązuje się z tej roli w części pierwszej Twilight no Sedai! Nie zapomnijcie podzielić się wrażeniami ^^

Obiecany Zapach





Chyba wszyscy pamiętamy, co zdarzyło się w ostatnim rozdziale - ja tak i to dotkliwie. Akashiemu nie podoba się takie wykopanie z obsady i biadoli mi nad uchem. Będę musiała pokombinować jak mu to zrekompensować, więc nie myślcie sobie, że on nie powróci. Nie wiem jak, ale to Akashi... A na razie zamieszania narobi Kuroko :) Zapraszam na rozdział tutaj.